To był tak zwany efekt motyla, który miał powalić firmę na kolana.
Podążyłam za Ashtonem do sypialni. Tam szybko przebrałam się w odpowiedni strój.
Ashton wzdrygnął się z zaskoczenia, gdy zauważył, że jestem gotowa do wyjścia. – Pojadę do biura, żeby zorientować się w sytuacji. Ty powinnaś zostać w domu – powiedział z uśmiechem.
Odwzajemniłam jego uśmiech, przechylając głowę, by spojrzeć mu w oczy






