Może naprawdę zwariowałam. Albo może, tak po prostu, to właśnie taka byłam kiedyś.
Ashtona nie było już w hotelu. Gdy się umyłam i szykowałam do wyjścia, John zapukał do moich drzwi.
Zmarszczył brwi, przyglądając się mojej bladej, ziemistej cerze i zapytał: – Nie spałaś dobrze zeszłej nocy?
– Nie. – Rozmasowałam sobie skronie, kręcąc głową. – Wiadomo coś o Summer?
Mruknął twierdząco, gestem dając






