– Tak.
– Zrozumiałam. Zajmę się tym natychmiast, więc nie panikuj.
Gdy się rozłączyłam, chwyciłam torebkę.
– Wychodzisz? – zapytał John.
– A nie widać?
– Nie, chodzi mi o to… że lepiej byłoby poczekać na jakieś wieści od nich, zamiast szukać na oślep nowych tropów.
– Na oślep? – rzuciłam ostro.
Pewnie uznał, że jestem zbyt wrogo nastawiona, by dalej mnie prowokować, więc zamilkł i uniósł ręce w ge






