Róża widziała, że Troja szlag trafia. "Wściekł się na dobre," pomyślała,
ale jednocześnie wiedziała, że gada od rzeczy, bo złości go to wszystko. "Mówi, co mu ślina na język przyniesie."
Więc podniosła głos i warknęła: "Jak masz jaja, to leć i zalicz jakąś pierwszą lepszą!"
Troja odwarknął: "Lecieć? Spać z babą? Daj spokój – jakby to było dla mnie trudne!"
To powiedziawszy, wstał i wybiegł z sali






