Kiedy Troy się odezwał, jego wzrok był wciąż utkwiony w twarzy Sylwii, jakby próbował przejrzeć ją na wylot.
Pod jego przytłaczającym spojrzeniem Sylwia nie mogła powstrzymać dreszczu.
Zdecydowanie nie odważyła się powiedzieć mu prawdy.
Kiedy uratowała Troya, po prostu bała się, że sama wpadnie w kłopoty. Po tak długim życiu na krawędzi ulgą było, gdy jej życie w końcu się ustabilizowało.
W tamtym






