Hector stał przed wózkiem Teresy, jego dłoń wciąż osłaniała ją przed śniegiem, niezdolny, by ją zabrać.
Jego druga ręka pozostawała niezręcznie zawieszona w powietrzu, sztywna i nieruchoma.
Po tym, co wydawało się wiecznością, w końcu zmusił się, by ją cofnąć.
Gdy wycofał dłoń, Hector spuścił oczy, a jego głos był cichy i niski. "Tereso, wiem, że w twoim sercu nie ma dla mnie miejsca."
Jej serce d






