Gdy Teresa zasnęła po raz drugi, jej sen wciąż był płytki.
Najlżejszy szmer dochodzący od strony okna wyrywał ją ze snu.
Otworzyła oczy, a jej ciało było zlane potem.
Usiadła, wpatrując się ciemnymi oczami w gęstą ciemność przed sobą. W pokoju panował taki mrok, że nie widziała absolutnie nic.
Jednak instynktownie odwróciła głowę w stronę okna.
Na zewnątrz wył wiatr, a cienie drzew tańczyły dziko






