Kiedy Teresa w końcu wypowiedziała to, co leżało jej na sercu, nagle poczuła, jak kamień spada jej z serca.
Gdy ponownie podniosła wzrok, samochód już stał.
Przed nimi stało auto Troya. On już wysiadł i szedł w ich stronę.
Otworzył drzwi pasażera i stanął przy samochodzie z łagodnym uśmiechem na twarzy. Wyciągnął rękę do Teresy i powiedział:
– Skarbie, wysiadaj.
Teresa odwróciła twarz, by zerknąć






