Serce Reyany zamarło, gdy spojrzała w jego oczy. — Al... Aldric... — zawołała niemal niesłyszalnym głosem, próbując dotknąć jego ramienia, ale on się cofnął.
— Reyana — odpowiedział Aldric, a jego głos był pozbawiony zwykłego ciepła, co przeszyło ukłuciem bólu jej i tak już zranione serce.
— Aldric... Możemy porozmawiać? Chcę, żebyśmy porozmawiali. Proszę — powiedziała desperacko, a jej oczy błaga






