— Reyana! Reyana!! — Reyana usłyszała uporczywe wołanie swojego imienia znajomym głosem. Nie chciała odrywać wściekłego wzroku od tajemniczego nieznajomego, ale gdy wołania stały się nie do zniesienia, na krótko odwróciła się w kierunku, z którego dobiegał głos.
W ułamku sekundy wróciła wzrokiem do miejsca, gdzie stał tajemniczy mężczyzna, ale nigdzie go nie było. Zniknął, jakby rozpłynął się w po






