Rozdarta między zażenowaniem, gniewem a bólem, Reyana z trudem odnalazła głos. – Przepraszam, Alfo. Przyniosłam twój eliksir – zdołała wydukać, kiwając lekko głową, po czym odwróciła się do wyjścia, a jej policzki płonęły ze wstydu.
Dlaczego czuła tę piekącą zazdrość, która nagle w niej wzbierała i groziła, że ją pochłonie? Widok Vishy i Alfy tak blisko siebie sprawiał, że jej serce się ściskało.






