W komnacie panowała cisza, a mrok rozpraszał jedynie samotny płomień świecy.
Postać na łóżku poruszyła się niemrawo, a jej powieki zadrżały, otwierając się na widok znajomego otoczenia.
Zdezorientowana, rozejrzała się po znanych jej kątach, a na jej czole pojawiła się zmarszczka. – Gdzie są wszyscy? – wycharczała, a jej głos łamał się z braku użycia. Niczym zagubione szczenię, omiotła wzrokiem pus






