Była przerażona do szpiku kości. Głos, zimny i drwiący, zdawał się sączyć z samych kamiennych murów. Czy był w jej głowie? Czy strach płatał jej figle? Ale metaliczny zapach krwi, uwięzione stworzenia — to było niezaprzeczalnie prawdziwe. Wiedziała to.
Ignorując terror, który groził jej pochłonięciem, Reyana skupiła się na jedynym zadaniu, jakie miała przed sobą — ucieczce.
Z desperackim oddechem






