Więc kiedy gospodarz się do niego zbliżył, Dylan już wiedział, co się święci. Nie był szczególnie zaskoczony. Po lekkim uśmiechu odstawił kieliszek wina i usprawiedliwił się, zanim gospodarz zdążył cokolwiek powiedzieć.
– Przepraszam, ale właśnie sobie przypomniałem, że mam coś do załatwienia. Więc, pozwolę sobie już iść. Następnym razem zapraszam na kolację.
Po tych słowach Dylan odwrócił się i w






