– Jakim cudem Hendrix znalazł Noelle, a wy, idioci, przez całe miesiące nie potrafiliście wygrzebać choćby jednej poszlaki? Bezużyteczni! Co do jednego! – głos Dylana płonął wściekłością. Ledwo powstrzymywał się, by nie wybuchnąć.
Wiedział to. Do cholery, wiedział!
Sposób, w jaki Hendrix na niego patrzył ostatniej nocy… To spojrzenie zdradzało wszystko. Nie tylko wrócił, ale przyprowadził ze sobą






