Kiedy Erwin odłożył słuchawkę i wrócił, Hendrix już otwierał drzwi. Co więcej, właśnie dobijał się do kapitana, żeby ten szykował motorówkę.
– Gdzie się wybierasz? – spytał Erwin.
– Do domu.
– Przecież to impreza z okazji zwycięstwa. Wszyscy są, a ty już uciekasz?
Hendrix rzucił okiem na towarzystwo na jachcie. Byli już nieźle wstawieni i zaczynali się rozkręcać. Ten widok nie był mu obcy.
Ale o i






