Gdy tylko Noelle zadała to pytanie, mężczyzna naprzeciwko niej wyraźnie znieruchomiał na moment. Zaraz potem cicho się zaśmiał, krótko, jakby zduszonym śmiechem.
Noelle nie dodała ani słowa. Wpatrywała się w niego z niezachwianym spokojem, przeszywającym go na wskroś. W jej spojrzeniu kryło się coś nieodpartego – absolutna pewność.
Dylan przestał się krygować. Po prostu uniósł dłoń i zdjął ciemne






