Jego troskliwość rozgrzała jej serce.
– Dobrze. Nie jestem dzieckiem, wiesz? Nie musisz mi o tym ciągle przypominać.
– Naprawdę? – Ivor leniwie uniósł brew. – Wcześniej prawie się potknęłaś i upadłaś.
Bonnie cicho prychnęła. – Nie widzisz, że to dlatego, że mnie wystraszyłeś?
Kąciki ust Ivora uniosły się w uśmiechu. Nagle zrobił krok bliżej niej. – Czy wyglądam aż tak strasznie?
Błyskawicznie zmni






