"To prawda. Właściwie to groził mi pozwem o naruszenie praw autorskich do znaku towarowego rodziny."
Clemmy, w trakcie połykania zupy, zakaszlała. Upuściła łyżkę, która zadźwięczała o miskę.
"Och! Wszystko w porządku?"
Jej pielęgniarka zmarszczyła się na mnie i zaczęła oklepywać klatkę piersiową Clemmy serwetką, osuszając drobne plamy zupy. Clemmy niecierpliwie ją odsunęła. "Pozew?" powtórzyła.
Wy






