Kręcę głową, zbyt zawstydzona, by cokolwiek powiedzieć, a nawet na niego spojrzeć.
– W porządku. Na zdrowie. – Unosi kubek na pożegnanie, a potem rusza w stronę kuchni.
Gdy tylko znika z pola widzenia, opadam twarzą na biurko i jęczę.
Nie powinnam wychodzić do ludzi.
Przez resztę dnia nie widzę Michaela. Równie dobrze mógł wyskoczyć przez okno, żeby tylko nie musieć się do mnie więcej odzywać. Nie






