W zieleni, złocie i brązach skąpane,
Z olśniewających barw utkane,
Z iskrami, śmiechem i żywym dowcipem,
Poruszają mnie, jak nikt inny przedtem,
Oczy, jakich nigdy nie widziałem w twarzy.
Tak jaskrawo uwodzicielskie się zdarzyły,
Spojrzenie prosto ze snu pięknego,
Z blaskiem niczym gwiazda jaśniejącego.
A rzęsy długie, zakrzywione, ciemne,
Jak sadza i dusze diabelskie,
Cały mój opór jest żartem da






