Nie mogłam się powstrzymać od wpatrywania się w osłupieniu w pokój dziecięcy przez kilka minut, gdy tylko go zobaczyłam.
Mały pokój był nie do poznania. Spłonął doszczętnie. I oto ona – duża, prostokątna dziura w ścianie z ciemnym, przerażającym przejściem za nią, przez którą do pokoju wpadał zimny powiew, niosący ze sobą ten oszałamiający zapach gazu.
Nie było śladu po Iris.
„Ciała” nie było.
W p






