Spojrzenie Phoebe było spokojne i niezachwiane, gdy na niego patrzyła. – Przyszłam zabrać Raylana do domu.
Anthony zamrugał zaskoczony. – Ale jego tu nie było.
Phoebe uniosła brew. – Naprawdę zamierzamy w to grać? Zaprowadź mnie do swojego mistrza.
Zawahał się, wyraźnie zmieszany. – Pozwól, że najpierw z nim porozmawiam.
Zanim zdążył coś dodać, w ich uszach rozległ się głos Joela. – Przyprowadźcie






