Moje dłonie chwyciły go za kark, przyciągając bliżej. Zamrugałam kilka razy, gdy woda spływała mi po twarzy.
On tu był.
"Dlaczego tu jesteś?" – wysapałam, czując, jak przesuwa nas bliżej brzegu, aż woda sięgała nam zaledwie do ramion.
"Ja… przyszedłem oddać ci twój sztylet. Nie spodziewałem się, że zastanę cię przy próbie utopienia się!" Brzmiał na wściekłego, ale z jego ramionami oplecionymi w






