Punkt widzenia Charlie
Moje wargi były wilgotne od oblizywania ich, a jego ciepły oddech owiewał je jak cicha pieśń syreny, błagając mnie, bym poddała się źródłu i pozwoliła mu się pochłonąć. Spodziewałam się uśmiechu, a może nawet pocałunku. Każda reakcja mówiąca mi, że był zadowolony z tej nowiny, byłaby mile widziana.
Zamiast tego potrząsnął głową, marszcząc brwi, a następnie rozluźnił uścisk






