Wszyscy mężczyźni byli obecni i poważni.
– Co się stało? – zawahałam się, wypuszczając głęboko powietrze, gdy Marlene przepchnęła się przez wahadłowe drzwi kuchenne z tacą pełną drinków, uśmiechając się do mnie ciepło, jakby na świecie wszystko było w porządku.
Wszyscy wyglądali na zdrowych, lecz nieszczęśliwych, gdy rozdawała każdemu z nas kufle z piwem.
Barley odchrząknął, a jego oczy były pe






