Co do cholery, to jak zagadka na czterdzieści osiem godzin.
„Nie wiem o tym. Czemu mama nie może trzymać się z dala od tego gówna?”
„Bo to twoja matka”.
Skończyliśmy składać dom akurat wtedy, gdy Angel i dziecko zeszli na dół.
„Gappa-gappa”. Z trudem wydostała się z objęć matki i podreptała do dziadka.
„Patrz, co dziadek kupił swojej dziewczynce”.
Oszalała na punkcie tej głupoty, kto by nie oszala






