Wjechałem na nie i okrążyłem je, a potem ruszyłem z powrotem w drogę, z nimi tuż za mną. Nie musieliśmy rozmawiać; wszyscy wiedzieliśmy, dokąd zmierzamy. Dotarłem tam przed nimi i otworzyłem bramę.
Włączyłem tylko gołą żarówkę pod sufitem, zostawiając resztę pomieszczenia w cieniu. Kopnąłem krzesło na środek pokoju i czekałem.
Wciągnęli go do środka, kopiącego i krzyczącego. "Kim jesteście?" Skupi






