languageJęzyk
Strona główna/odrodzenie/Melodia mści się/Chapter 6 Slap In The Face

Chapter 6 Slap In The Face

Autor: Tomasz Kowalski16 lip 2025

Następnego dnia, po śniadaniu, Melody poszła porozmawiać z Marią.

Pomimo mieszkania w skromnej oficynie na podwórku, dom Marii był zaskakująco przytulny i gustownie urządzony, a pokój Melody znajdował się tuż obok. Podczas rozmowy Melody nie mogła nie zauważyć ciągłego kaszlu Marii.

Zaniepokojona zapytała: – Babciu, wszystko w porządku?

Po zażyciu lekarstwa Maria obdarzyła ją zmęczonym uśmiechem i powiedziała: – Ach, to tylko zwykłe bóle i dolegliwości starości. Kto wie, ile mi jeszcze zostało? Mogę nawet nie dożyć twojego zamążpójścia.

Następnie Maria skierowała rozmowę w stronę zaaranżowanego małżeństwa Melody z rodziną Swansonów. – Twoja mama za wcześnie odeszła, ale miała wobec ciebie wielkie plany, kochanie. Małżeństwo z rodziną Swansonów mogłoby zapewnić ci życie w luksusie.

Podczas rozmowy Maria westchnęła: – Po prostu nie wiem, czy Swansonowie są naprawdę za tym małżeństwem.

Myśli Melody natychmiast powędrowały do Ulrica, napełniając ją gorzką urazą. W poprzednim życiu była zbyt naiwna, pomagając Ulricowi wspinać się po szczeblach władzy, zupełnie nieświadoma, że ​​była tylko pionkiem w jego grze.

Widząc zmarszczone czoło Melody, Maria wzięła to za zmartwienie aprobatą rodziny Swansonów i uspokoiła ją. – Nie martw się, kochanie. Będę walczyć pazurami i zębami, żeby zapewnić ci to małżeństwo!

Melody nie miała zamiaru wychodzić za mąż za nikogo z rodziny Swansonów, ale szczere słowa Marii i tak wywołały u niej emocje. Maria zawsze była dla niej dobra, a Melody czuła głęboką lojalność wobec niej, jedynej rodziny, jaka jej pozostała. Nie mogła znieść myśli o utracie jedynej rodziny, jaką miała.

Jeśli dobrze pamiętała, Maria zmarła zaledwie dwa miesiące po powrocie Melody do Silverlake w poprzednim życiu. Wtedy Melody czuła, że ​​coś jest nie tak, ale zignorowała to, zbytnio ufając macosze. Teraz jednak była przekonana, że ​​nagła śmierć Marii była powiązana z Yolą.

Z figlarnym uśmiechem Melody zmieniła temat. – Hej, babciu, zostawmy to na razie. Na wsi nauczyłam się kilku umiejętności medycznych od niesamowitego uzdrowiciela. Może zbadam ci puls?

Maria roześmiała się i wymieniła spojrzenie ze swoją lojalną służącą, Hattie Meyer. – Jasne, dlaczego nie? Zobaczymy, ile mi jeszcze zostało – powiedziała lekko.

Pobłażały Melody, myśląc, że po prostu żartuje. Melody wzięła głęboki oddech i ostrożnie znalazła puls na nadgarstku Marii. Kiedy poczuła rytm, nagle otworzyła szeroko oczy – na jej twarzy malował się szok.

Maria nie była chora; została otruta.

Wszystko zaczęło układać się w całość, dlaczego Maria zmarła zaledwie dwa miesiące po powrocie Melody do Silverlake. W tamtym czasie Melody czuła, że ​​coś jest nie tak, ale złożyła to na karb paranoi z powodu ślepego zaufania do Yolandy.

Jej ojciec był narcyzem, ale głęboko oddanym Marii, więc wypadł z listy podejrzanych. Pozostała Yolanda jako główna podejrzana.

– Co się stało? – Maria zauważyła zaniepokojoną minę Melody i zapytała między kaszlnięciami: – Coś znalazłaś?

Melody wymusiła uśmiech i podrapała się po głowie. – Ach, to pewnie tylko ja jestem beznadziejna, babciu. Nie mogłam niczego znaleźć, ale twój puls jest mocny. Założę się, że masz jeszcze pięćdziesiąt lat!

Melody wiedziała, że ​​przywiązanie Marii wynikało prawdopodobnie tylko ze współczucia. Oskarżenie jej o otrucie w tej chwili mogłoby wszystko zrujnować. Lekarz rodzinny musiał celowo o tym milczeć. Gdyby miała to teraz ujawnić, nie tylko Maria mogłaby jej nie uwierzyć, ale Yolanda z pewnością wykorzystałaby to przeciwko niej.

To będzie długa gra, jeśli miała pomóc Marii.

Maria zachichotała na przesadzoną prognozę Melody. – Jeszcze pięćdziesiąt lat? Zamienię się wtedy w wiedźmę!

Pomimo tych słów twarz Marii rozjaśniła się radością. Mimo że często mówiła o zbliżającym się końcu, strach przed śmiercią wciąż się utrzymywał.

Melody miała głupkowaty uśmiech na twarzy, jak zupełnie niewinny króliczek.

Gdy słońce zachodziło, Melody zauważyła, że ​​jej ojciec, Russell Fox, wciąż był w podróży służbowej, więc nie dołączy do nich na kolacji. Maria ostatnia przybyła do stołu, trzymając w ręku kartę z zaproszeniem.

Yolanda natychmiast zauważyła pieczęć rodziny Swansonów na karcie i jej oczy zwęziły się podejrzliwie. Szybko maskując swoją reakcję, udawała ciekawość. – Hej, mamo, co to?

Maria położyła zaproszenie na stole, zachowując poważną, ale spokojną postawę. – To zaproszenie od rodziny Swansonów. Margaret kończy jutro osiemdziesiąt lat i pomyślałam, że miło byłoby, gdyby Melody i ja tam poszły. Wy dwie też powinnyście pójść.

Oczy Yolandy zamigotały paniką, gdy słowa do niej dotarły. Jutro była impreza z okazji 80. urodzin Margaret, a Maria planowała zabrać ze sobą haniebną Melody. "Czy ona mówi poważnie? Wykorzystuje przyjęcie urodzinowe, żeby przypieczętować zaręczyny Melody?"

Sama myśl o tym sprawiła, że ​​pięść Yolandy zacisnęła się mocno. "To nie może się kurwa wydarzyć" – pomyślała. "Melody spoufala się ze Swansonami, to mój najgorszy koszmar".

Melody, wyłapując zmianę w wyrazie twarzy Yolandy, domyślała się, co jej chodzi po głowie. Ale zachowała spokój, trzymając głowę spuszczoną, wrzucając jedzenie do ust, podczas gdy jej mózg pracował na najwyższych obrotach.

W poprzednim życiu nie zrobiła najlepszego pierwszego wrażenia na Marii. Po rozpoczęciu rozmów o zaręczynach Maria uważała, że ​​Mabel bardziej pasuje do rodziny Swansonów, pozostawiając Melody na lodzie podczas takich wydarzeń.

Ale teraz wróciła po zemstę, a wczesne wejście w dobre relacje z rodziną Swansonów było zbyt dobrą okazją, by ją przegapić.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki