– Gdzie jest pan Zabel?
– Na zewnątrz. Właśnie słyszałem, że jest tu pan Sanders – wyszeptał mężczyzna.
– Pan Sanders? Który? – pytający był zdezorientowany. Yrinas rzeczywiście miał dyrektora generalnego o nazwisku "Sanders", ale był on właścicielem tylko firmy drugiej kategorii. Nie wydawało się to mieć nic wspólnego ze zniknięciem Kendrika.
Osoba, która odpowiedziała na pytanie, spojrzała gniew






