– Jak śmiesz! – oczy Yahairy rozszerzyły się w szoku, a w jej wyrazie twarzy pojawił się strach.
Żadna kobieta nie byłaby obojętna na swoją reputację, zwłaszcza ktoś pochodzący z tak prominentnej rodziny jak ona.
– Nie mam co do tego żadnych skrupułów – odparł Robert z gwizdem. – Pamiętaj tylko, jeśli kiedykolwiek usłyszę, że wypowiadasz choć jedno negatywne słowo o Marilyn, nie zawaham się sprowa






