W tej samej chwili z progu dobiegło szczekanie.
Na twarzy Summer pojawił się uśmiech – to był Pudding!
Spojrzała w stronę drzwi w samą porę, by zobaczyć, jak Pudding skacze do przodu, a lokaj Taylor jest ciągnięty za smycz, ciężko dysząc.
Trudno było stwierdzić, kto kogo wyprowadza na spacer.
– Panie Graham, panno Stewart, Pudding… Przyprowadziłem… go – powiedział Taylor, zlany potem, z plecami ni






