Woda w stawie z karpiami koi była lodowata, przeszywała ją do szpiku kości jak igły lodu.
Strój Sienny i tak był skąpy, a teraz, kompletnie przemoczony, materiał przylegał do jej ciała jak druga skóra, niewiele pozostawiając wyobraźni.
Zamieszanie natychmiast przyciągnęło uwagę gości z okolicznych prywatnych pokoi. Kilku mężczyzn otworzyło szklane drzwi, żeby się pogapić, niektórzy nawet gwizdali.






