– Nie chcę – odparł Kyle bez wahania.
– Ja też nie chcę – zawtórował mu Juan.
Davin poczuł, że dławi się własną śliną. Te dzieciaki. Czy nie mogą choć raz okazać mi szacunku?
Gdyby nie to, że potrzebuję ich pomocy, z przyjemnością uszczypnąłbym te ich aroganckie małe buźki i dał im klapsa.
Wielokrotnie powtarzając sobie, by się uspokoić i powstrzymując chęć sprania ich, Davin przekonująco pogłaska






