– Aaaach! – krzyknął mężczyzna w agonii, a jego twarz poczerwieniała, a żyły na czole nabrzmiały. Jego wyraz twarzy był jednocześnie ohydny i przerażający.
– Nadal mi nie powiesz?
– Dobrze, w porządku. Wyjaśnię. Umm… – Krew kapała z jego dłoni, wciąż płynąc. Trząsł się z bólu, jakby stracił siły. – Ktoś właśnie do mnie podszedł... Ta osoba zaoferowała mi pieniądze, żebym dosypał trucizny do kielis






