Uniosła koc i wsunęła stopy w sandały, po czym niespiesznym krokiem podeszła do drzwi, by je otworzyć. Ponieważ była to sala dla VIP-ów, na zewnątrz znajdował się niewielki salonik.
Kiedy otworzyła drzwi łączące salę chorych z salonikiem, tuż przed jej oczami ukazał się wielki bukiet delikatnych, czerwonych róż. W czarny papier pakowy owinięte były nie tylko czerwone róże; pomiędzy czerwienią kwia






