– Panie Crayson, pan... – Po sekundzie wahania Shirley natychmiast krzyknęła: – Pomocy! Potrzebuję pomocy! – Krzycząc, rzuciła się na Craysona i chwyciła jego dłonie. – Panie Crayson, nie może pan odejść. Jeśli pan stąd wyjdzie, Roni będzie mnie nienawidzić do końca życia.
Ze wszystkich sił trzymała go za ramiona, nie pozwalając mu się schylić i zdjąć liny. Tymczasem z zewnątrz zbliżały się kroki.






