O siódmej wieczorem samochód Luciana zatrzymał się przed główną rezydencją rodziny Farwell.
Dom był rzęsiście oświetlony. Lucian posiedział w samochodzie jeszcze kilka minut, po czym w końcu z niego wysiadł, a jego kroki głośno odbijały się echem od chodnika.
Przeszedł od bramy do drzwi głównego budynku.
Po drodze nie zapomniał o tym, by przybrać opanowany wyraz twarzy.
„Panie Lucianie”. Kamerdyne






