Roxanne pojechała z Lucianem na lotnisko.
Oboje byli zaskoczeni widokiem Jamesa – ledwie go poznali.
Jego niegdyś blada i delikatna twarz była teraz muśnięta słońcem, a cera o ton ciemniejsza. Jego oczy wydawały się zgaszone, gdy wpatrywał się w parę.
Była to dziwna zmiana, sprawiająca wrażenie, jakby przeszedł w życiu przez jakieś trudności i zyskał życiową mądrość.
James uśmiechnął się szeroko.






