Po spakowaniu koca piknikowego, Lucian odwrócił się i zapytał: – Czy to była Yuliana?
Roxanne skinęła głową, a na jej ustach zagościł nikły uśmiech. – Nie martw się. Poradzę sobie z nią. Nie ma już władzy, by mnie zastraszać.
– W porządku. – W gruncie rzeczy Lucian wcale się nie martwił.
W końcu stan umysłu jego żony uległ całkowitej zmianie.
Indywidualne umiejętności Roxanne były na tyle mocne, b






