– Hazel…? – wyszeptał Logan, łapiąc oddech, gdy pokonał dzielącą nas odległość.
– To ja – odparłam żartobliwie. Nikt się nie zaśmiał. Stałam na krawędzi, czekając na reakcję, obojętnie jaką. Byleby to się skończyło. Nie mogłam już tego znieść. – Logan, jeśli…
– Wyglądasz przepięknie.
Wyprostowałam się lekko, zaskoczona.
Jego wzrok powoli opadł, obejmując mnie w całości. – Mam ochotę zabrać cię do






