Gdy tylko zatrzasnęły się drzwi samochodu, Audrey nie traciła czasu i zaczęła szarpać za ubranie Alistaira.
Ledwo zdążył zaprotestować, a już zdarła z niego wszystko aż do bandaży.
Audrey pochyliła się bliżej, badając starannie owiniętą ranę na jego boku. Wydała cichy oddech ulgi. „Przynajmniej trochę krwawi” – wymamrotała, choć jej wyraz twarzy zdradzał zmartwienie.
Pomimo łagodnego charakteru






