Donald obserwował z boku. Kiedy zobaczył ból i rozpacz na twarzy Audrey, serce mu zadrżało.
Cofnęło go to do nocy sprzed ponad dwudziestu lat, kiedy Jessica leżała pod nim, patrząc na niego z takim samym wyrazem twarzy – jej oczy były pełne rozpaczy, ale nie chciały się poddać, łzy groziły wylaniem.
Serce Donalda zmiękło. W chwili, gdy Numer 17 miała uderzyć Audrey, wkroczył. "Numer 17, stój."






