– To ja jestem tu, żeby zakończyć twoje żałosne życie, Donaldzie, ty łotrze! – wysyczał Harrison, zaciskając dłoń na pistolecie. Szybko przeładował broń i położył palec na spuście.
– Czekaj! Harrison, nie rób głupstw! – krzyknął Donald, rozpoznając głos. *Obiekty eksperymentalne są wciąż na zewnątrz. Jak on się tu wślizgnął?*
Uścisk Harrisona na pistolecie był pewny, a jego chłodny głos emanował






