Kiedy Peter i Catherine opuścili salę konferencyjną, skierowali się prosto na lotnisko, gdzie czekał już na nich personel Marcusa Bartza. Catherine nie czuła się najlepiej, ale starała się zachować dzielną minę. Kiedy weszli na pokład prywatnego odrzutowca, zastali Marcusa siedzącego i przeglądającego e-maile.
– Marcus, kochany! Dziękuję, że na nas czekałeś – powiedziała Catherine znużonym tonem.






