W drodze do kościoła Valerie pogrążyła się w myślach, odtwarzając w głowie rozmowę z Maximusem z dnia poprzedniego. Aż trudno było uwierzyć, że czas w końcu ukoił niepokój w ich sercach.
[Dzień wcześniej]
„Panie Maximusie, goście u drzwi” – oznajmił uprzejmie kamerdyner.
„Kto tym razem?” – zapytał Maximus z ciekawością.
„Państwo Bartz”.
Na to nazwisko Maximus przewrócił oczami. Już widział oczyma






