Adrian westchnął, patrząc, jak Alice znika na horyzoncie. Wkrótce potem był już w domu. Hilda, gosposia, pospieszyła, by pomóc mu wysiąść z auta.
„Panie… Jak się pan czuje? Myślałam, że wróci pan później… Tak się wszyscy martwiliśmy!”
„Spokojnie, Hilda. To tylko guz na głowie. Kilka szwów i po wszystkim” – odparł Adrian, przekraczając próg.
„No cóż, obawiam się, że o spokojnym odpoczynku może pan






