Popołudniowe słońce skąpało ogrody domu Evansów. Lucjusz i Amanda leżeli pod dębem na podwórku Magnusa.
– Lucjuszu, myślałeś o tym, o czym rozmawialiśmy? – zapytała Amanda, patrząc na mężczyznę leżącego obok niej.
– Mmm… nie. W tej chwili relaksuję się pod drzewem, trzymając w ramionach słodką i piękną dziewczynę. Mój umysł jest całkowicie pusty – powiedział leniwie Lucjusz.
– Lucjuszu! Niedługo w






