Teodor pił swoją zwykłą poranną kawę, obserwując, jak jego żona pochłania wszystko, co było na stole.
Para jadła śniadanie w ogrodzie ich pięknego domu w Lunavalle. Gdyby ktoś go zapytał, jak się czuje, bez wahania odpowiedziałby, że jest niesamowicie szczęśliwy.
Po latach życia w samotności, latach spędzonych z różnymi pokoleniami z Peterem, Aldenem i Ethanem, teraz żył spokojnie i szczęśliwie w






