A potem—
„Tato!”
Maurice wystrzelił w jego stronę, maleńkie stópki ledwo muskały ziemię.
Po kilku krokach Maximus przykucnął, by porwać w ramiona najmłodszego syna, który urósł od ich ostatniego spotkania.
„Mój chłopcze, jak się masz, kochany?”
„Tato! Tato! Wróciliśmy!”
„Tak, widzę, synku. I już nigdy się nie rozstaniemy, rozumiesz?”
„No pewnie!”
„Tato” – powiedział Paul, podchodząc bliżej i obejm






